700 mg sosu pomidorowego
450 gr odsączonej mozzarelli
80 gramów parmezanu ew. grana padano
1 łyżka oliwy z oliwek
1/4 białej cebuli, używam giarratana
świeże liście bazylii
sól gruba
olej do smażenia ok. 1 l.
Nocleg na Sycylii. Appartamento Vespa Noto. Wygodne spanie dla czterech osób, dobrze wyposażona kuchnia. Internet, ogrzewanie, klimatyzacja. Odległość do głównej ulicy Corso Vittorio Emanuele to 500 m. Dogodny dojazd, łatwe niepłatne parkowanie a w pobliżu sklepy, apteka, piekarnie, bary i zabytkowy kościół Crocifisso.
A oto ulubione danie mojej Justyny. Lubi jadać a ja przygotowywać. Liczne warianty, zależnie od pory roku. Gotuję ziemniaki, obrane i pokrojone. Jednocześnie w drugim garnku kalafior, lub marchew, dynię albo wszystko razem. Ostatni nasz obiad to surowa papryka, pietruszka, odrobina oliwy (można użyć masła lub śmietany) oraz ugotowane ziemniaki. Wszystko razem posolone, popieprzone miksujemy na wolnych obrotach. Pulpie towarzyszyła fasolka ugotowana z odrobiną cukru i soli, polana tartą bułką podsmażoną na niewielkiej ilości masła z oliwą. To czas młodej, pysznej fasolki. Danie w parę minut, my bardzo lubimy, może i Wam posmakuje a na stole będzie kolorowo.
A w Midrasz Echa Raba czytam: Bóg jest zawsze sprawiedliwy: bogatemu daje jedzenie, a biednemu daje apetyt.
Krzysztof Rozenblat
500 g obranych pomidorów
200 g spaghetti
40 g startego parmezanu
1 ząbek czosnku
200 ml czerwonego wina
0,5 chili malutkiej
ok 100 ml dobrej oliwy
sól do smaku
Zaczynamy. Włóż pomidory do małego rondelka, dodaj ząbek czosnku i szczyptę soli, następnie gotuj na małym ogniu przez 15 minut. Jeśli pomidory były wcześniej obrane ze skóry to nie trzeba ich przecierać. Na patelni rozgrzej ok. 2 łyżek oliwy, dodaj wino, posól, dodaj chili i gotuj 5-10 minut aż alkohol wyparuje a ilość wina zmniejszy się o połowę. Ugotuj spaghetti, odcedzając je na 3 minuty przed końcem gotowania wskazanym na opakowaniu. Włóż makaron do wina, gotuj w winie 3 minuty, dolewając odrobinę wody w razie potrzeby. Zdejmij spaghetti z ognia i wymieszaj z parmezanem, następnie ułóż je na pomidorowym sosie. Ja dla ładniejszego obrazka wysypałem parmezan wokół makaronu. A teraz opowiem jak wygląda tempo mojej pracy w kuchni, którą lubię. Kuchnia jak Ferrari w formule jest monopsto, czyli jednoosobowa. Ma to swoje zalety. Nim rozpocznę gotowanie staram się przemyśleć co mi będzie potrzebne (np. nie biegać do ogrodu po zioła lub do garażu po maszynkę do przecierania). Jak ja muszę przynieść patelnię, maszynkę, rondelek to ja muszę oszczędzać czas, a wcale nie muszę oszczędzać pośpiechu. Lecz kiedy już gotuję, to ja nie mogę już oszczędzać czasu, tylko muszę oszczędzać pośpiech. Ponieważ jeśli ja nie oszczędzę pośpiechu tylko czas to cała moja praca będzie do niczego. Raz trzeba oszczędzać czas, a raz pośpiech. Dobrze jest wiedzieć kiedy warto oszczędzać czas a kiedy pośpiech. Gotując myślę sobie o tym że nie ma nic cenniejszego od czasu a jednak większość ludzi nie ceni czasu, choć lubi to co wartościowe.
Smacznego Wam życzę Przyjaciele.
Krzysztof Rozenblat
Czas słodkich owoców, ulubionych moich fig. Ciemnych, jasnych z czerwonym miąższem. Sycylijczycy określają je bombami kalorycznymi. Ich zdaniem pizza, cannoli, kopiaste talerze pasty nie tuczą. Tylko figi. 100 gramów fig świeżych to około 74 kalorii, ta sama waga fig suszonych ma już 250 kalorii. Niezwykle cenne w witaminy i wszystko co wskazane dla naszego organizmu, czyli witaminy A, B, C i K oraz składniki mineralne, takie jak wapń, potas, magnez, kwas foliowy, fosfor czy żelazo. Figi są źródłem pektyn i błonnika pokarmowego. Jeśli możemy wybierać, to warto zwrócić uwagę na pokryte białym nalotem. Małe drzewko, obserwujemy to w ogrodzie rodzi etapami wielkie ilości owoców. Zajadamy się świeżymi a co roku robię z nich pyszne konfitury. Czasami przecieram owoce, częściej tnę skórki wspominając z młodości bułgarskie dżemy. Dodaję odrobinę mielonego cynamonu lub co chyba jest lepsze rurkę cynamonu, którą pod koniec smażenia usuwam. To moja ulubiona konfitura, odpowiednia do ciasteczek i jasnego pieczywa. Za każdym razem, kiedy rozważam (obyście mieli tylko tego typu kłopoty), którą z moich skromnych technologii wybrać przypominam sobie co mówił Grodner z Puław. Jego przemyślenia są mi pomocne w życiu. Oto one: bardzo dobry żydowski krawiec to wcale nie lubi robić takie ubranie, żeby ono było od razu dobre. On lubi zrobić takie ubranie, żeby je można było trochę przerobić. I dopiero wtedy ono będzie jeszcze więcej niż dobre. Ono będzie bardzo dobre, bo będzie bardziej przypasowane. A starać się zrobić od razu całkiem dobre ubranie, to ryzyk, bo ono nie musi się od razu udać, a takie ubranie, co to miało być od razu całkiem dobre, to nie zawsze da się przerobić. Najlepiej zrobić takie ubranie, żeby je zawsze można było przerobić. Podobnie jest z moimi figami, troszkę cytryny, odrobina cukru, ciągłe zmiany i w końcu jest dobrze, konfitura doskonała. Naturalnie, od osób którzy konfitury z fig nie lubią lub lubią a nie potrzebują wiele dobrych słów nie mogę się spodziewać. Wymyślimy inne specjały i w końcu dobre słowo przyleci.
Krzysztof Rozenblat

Od dnia w którym zamieszkaliśmy na Sycylii używamy i spożywamy wyłącznie zdrową, ekologiczną żywność, co tutaj jest łatwe w realizacji. Mamy dostęp do procesów produkcji i upraw. Po trzech latach, wielu próbach i ocenach jesteśmy w przyjaźni z tymi, od których średnio raz w tygodniu odbieram warzywa, owoce i mleko. Co ciekawe nie płacimy więcej od obowiązujących cen na rynku. Nie kupujemy, nawet podróżując przez cały dzień, w miejscach przypadkowych. Czy robimy z tego naszą religię? Uważam, że nie. Jeśli do zabytkowych aut i motocykli, mając pół wieku doświadczenia oraz zatarte silniki używam najlepszego oleju mineralnego z dodatkiem rycyny, a nie modnego i droższego syntetycznego to z jakiego powodu mam postępować inaczej z własnym i Justyny organizmem oraz ciałem? Justyna, o aksamitnej skórze, która w sezonie, a na Sycylii trwa on siedem miesięcy pływa godzinami w słonej wodzie. Dobroczynna ze swoimi minerałami lecz wysusza skórę. Moja obecność w wodzie trwa krótko, lecz mam za to 25 lat więcej. Szukaliśmy sposobu aby ciało skutecznie nawilżać, rozmawiając z Alessią, doskonale wyedukowaną kosmetyczką (w Noto), właścicielami sklepów zielarskich z tytułami dottore. Trwało to dwa lata, nim trafiliśmy na kremy, mydła i płyny do prania wytwarzane wyłącznie z produktów naturalnych. Chodzimy do kosmetyczki (to tańsze niż w Polsce), bywamy w sklepach zielarskich np. kupując wody kolońskie i perfumy lecz kremy kupujemy w laboratorium, a tonik i odżywkę do włosów Justyna wytwarza z rozmarynu. Ma zbawienne działanie na skórę, włosy i paznokcie. Z kolei aloes wygładza skórę i regeneruje. Mógłbym pisać długo, lecz Justyna poprosiła o to aby było zwięźle. Efekty naszych działań są znakomite. Koszty żadne. Po kremy i mydła wybieramy się do Pachino, do małego zaprzyjaźnionego laboratorium, wcześniej anonsując nasze przybycie przez telefon. Techologia to tysiące lat doświadczeń i połączenie aktualnej wiedzy. Miejsce nazywane kiedyś "putia" nie zmieniło się wiele, nadal można porozmawiać, popytać i opowiedzieć o tym, co człowiekowi potrzebne. Niespiesznie, z naparstkiem dobrej kawy. Po kształcie mydła poznajemy rzemieślniczą rękę. Po zajrzeniu na zaplecze widzimy metody produkcji kremów. Jedne drzwi, jeden człowiek który podobnie jak my na ręku nie ma zegarka. Wspaniałe zapachy, stonowane piękne kolory, kremy do ciała i twarzy, do cery suchej i każdej innej, z mleka osła, oliwy oraz z dodatkiem oleju rycynowego, krem - masło z afrykańskiego Karite do ciala, płyn do higieny intymnej z oliwy, dziurawca i oleju z pestek żółtej dyni. Są i zmywacze do twarzy z mleka oślego, oraz znakomite kredki do ust. Znajdziecie tu również kremy dla alergików. Kremy są wydajne, mieszkają w naszej łazience a nie lodówce. Cena słoiczka nie przekracza 10 euro. Mamy to wszytko opracowane i wypracowane. Moi drodzy przyjedziecie to Was zaprowadzimy a Justyna nauczy prostego procesu rozmarynowo-aloesowego. Jestem przekonany, że podobnie jak my, ludzie wymagający będziecie zachwyceni efektami stosowania naturalnych kosmetyków.
Krzysztof Rozenblat
Białe wina, choć mają mniej przeciwutleniaczy są cenione i chętnie pite, szczególnie w upalne przedpołudnia, choć na nasze zdrowie mają mniej zbawienny wpływ od czerwonego to w upalny dzień jako chłodny aperitif podawane w temperaturze 8 stopni smakują doskonale. Znane od tysiącleci na całym świecie, opisywane przez poetów i pisarzy mają się na naszych stołach dobrze. Życie białego wina w butelkach w przeciwieństwie do czerwonego, jest krótsze, najlepsze dożywają 10 lat. Ma mniej od czerwonego cennych polifenoli. Produkcja wymaga wyselekcjonowanych szczepów winogron, odpowiedniej gleby a wino ekologiczne większej, uważnej troski. W mojej ocenie kupno czerwonego wina w dobrej cenie jest możliwe, natomiast na białe musimy wydać więcej pieniędzy. Na Sycylii cena białego dobrego wina kupionego w winnicy zaczyna się od 10 euro. Nasz kolega Luca Lombardo po ukończeniu enologii w Pizie od siedmiu lat ma w naszej wsi 2 ha winnicę i z sukcesami wytwarza białe wino. Produkuje trzy rodzaje, nam najbardziej smakuje lekko wytrawne, bardzo aromatyczne i lekko kwaśne, które powstaje w wyniku całkowitej fermentacji moszczu, polegającej na przekształceniu wszystkich cukrów w alkohol i dwutlenek węgla. Zatrzymanie fermentacji w odpowiednim czasie tzw. wyciszanie powoduje uzyskanie wina słodszego, deserowego. Wino Luca ma piękny aromat, dla samego zapachu warto je nalać do kieliszka. Obiecuję naszym gościom wizytę u Luca, mamy blisko i jesteśmy z nim w bardzo dobrych i regularnych kontaktach.
We Włoszech istnieje ponad dwa tysiące odmian winogron. Świat się zmienia i dzisiaj największymi konsumentami wina na świecie są Chińczycy a najwyższe ceny na aukcjach, przekraczające kwoty 100 tys dolarów za butelkę osiągane są w Hong Kongu.
Tradycyjnie, na zakończenie historyjka, a właściwie cytat: - Mój wuj Tadeusz zachowywał najlepsze wina na specjalne okazje. Zginął, kiedy naziści weszli do Łodzi. I w końcu to oni wypili jego wino. Morał: nie ma sensu czekać.
Moi Drodzy, proszę o uwagę. Mimo, że to blog o kulinariach to następnym wpisem złamię zasadę i napiszę o ekologicznych kosmetykach używanych przez Justynę.
Krzysztof Rozenblat
Bardzo polecam. Sprawdzone lekarstwo, to nie tylko moja opinia. W Polsce odpowiedni czas na zebranie zielonych orzechów włoskich to czerwiec, czasami początek lipca. Zebrane orzech kroję w paski (ja przepoławiam z lenistwa) i wrzucam do słoika zalewam spirytusem. Po ok. 6 tygodniach korzystając z sitka odcedzam alkohol. Dodaję syrop sporządzony na ogniu z wody i cukru. Chłodny, to ważne (po wystygnięciu). Zostawiam na minimum dwa tygodnie. Filtruję i odstawiam a po kwartale można pić. Im dłużej postoi zamknięty w butelkach, tym przyjemniejszy i słodszy podczas picia.
- 10 zielonych orzechów włoskich (niedojrzałych)
- 0,5 l spirytusu
- 200 g cukru
- 1/2 l wody
Współczesna medycyna potwierdziła lecznicze właściwości orzecha włoskiego. Przede wszystkim działa on bakteriobójczo, oczyszczająco i regulująco na przemianę materii. Najbardziej znany jest napar lub nalewka z tego orzecha. Stosuje się je w nieżycie żołądka i jelit, biegunce, zatruciach i tzw. grypach żołądkowych. Można stosować również zewnętrznie na zapalenia okolic intymnych, ropne zapalenia skóry czy żylaki (na podstawie książek M. Gorzkowskiej „Zioła – jak zbierać, przetwarzać, stosować” oraz Aleksander Ożarowski i Wacław Jaroniewski "Rośliny lecznicze").
Krzysztof Rozenblat